Pachnie wiosna i… druga liga.
April 28, 2010 by admin
Po ubieglotygodniowym bezbramkowym remisie z Manhattan Kickers, druzyna Polonii NY goscila na boisku NY Croatia. Wynik tego meczu mial kolosalne znaczenie dla obu druzyn. Chorwaci dzieki zwyciestwu przedluzali swoje szanse na awans do fazy play-off. 3 pkt dla Polonii oznaczaly wyjscie poza strefe spadkowa.
Trener Mariusz Barnak, ktory objal druzyne w trybie ratunkowym, mial do dyspozycji na to spotkanie wszystkich zawodnikow. Za kartki pauzowal jedynie Marcin Marek, dla ktorego byl to ostatni mecz absencji.
Mecz odbywal sie w ciezkich, typowo angielskich warunkach, na przesiaknietym woda boisku przy akompaniamencie kropiacego deszczu. Wiedzac o jaka stawke toczona jest gra, Polonisci od poczatku rzucili sie na przeciwnika. Juz w 2 min meczu mieli wyborna szanse na otworzenie wyniku spotkania. Akcje na lini Poduszczak, Jagodzinski, Niziolek, Kulak zmarnowal ten ostatni posylajac pilke nad poprzeczka. Chorwaci wygladali na zagubionych. Oddali srodek boiska, szukajac swoich szans w dlugich przerzutach do swojego asa w ataku Krzysztofa Karcza. Ten jednak byl bardzo szczelnie pilnowany przez pare stoperow Groch- Bielen. Trzeba glosno przyznac, ze w pierwszej polowie oprocz wyzej wymienionej dwojki, cala defensywa zagrala bardzo dobrze. Skrzydlowi Poduszczak i Wolski raz po raz wlaczali sie w akcje ofensywne, stwarzajac liczebna przewage na polowie rywali. Chorwaci jedyne zagrozenie stwarzali po strzalach z dystansu, ktore padaly lupem Ditricha. Nasz bramkarz w pierwszej polowie nie mial zbyt wiele pracy. Polonia wypracowala sobie przewage czego efektem bylo kilka groznych akcji. Bramkarza gospodarzy probowali zaskoczyc Kulak, Niziolek, Jagodzinski i Wolski, ktorego bomba z 25 metrow minimalnie minela slupek gospodarzy. Okolo 30 min Polonia dopiela swego. Z autu podawal Puzio, Jagodzinski wymanewrowal obronce w okolicy naroznika pola karnego i wylozyl pilke na 20 metrze Kulakowi. Precyzyjny strzal Marcina minal bramkarza i zatrzepotal w chorwackiej bramce. Po strzelonej bramce Polonisci widzac bezradnosc rywali, postanowili isc za ciosem i podwyzszyc rezultat. Najlepsza ku temu okazje mieli Kulak i Niziolek. Wolej z 16 metrow tego pierwszego poszybowal nad poprzeczka, z kolei Derek w ostatniej chwili zostal uprzedzony przez obroncow. Pierwsza polowa zakonczyla sie wiec skromnym prowadzeniem Polonii NY.
Poczatek drugiej rowniez nie zwiastowal kleski, ktora miala za chwile wstrzasnac Polonia. Co prawda Chorwaci osiagneli przewage w srodku pola, jednak poczatkowo niewiele z ich akcji wynikalo. Byla to jednak cisza przed burza. Z ubiegiem kolejnych minut Polonisci zaczeli calkowicie oddawac pole rywalom, ktorzy coraz smielej atakowali bramke Ditricha. Zwiastunem prawdziwych klopotow byly dwa strzaly Karcza ktore w sobie tylko znany sposob wybronil nasz goalkeeper. Niestety trezba przyznac, ze cos w naszej maszynie przestalo dzialac, defensywa nie stanowila juz takiego monolitu jak w pierwszych 45 minutach. Powielaly sie bledy w kryciu i problemy z wyprowadzeniem pilki z wlasnej polowy. Na domiar zlego z kazda minuta dawaly sie we znaki braki kondycyjne zawodnikow. W 60 minucie zaczela sie katastrofa. W odstepie 25 minut gospodarze zaaplikowali Polonii 4 bramki!!!! Dwie pierwsze padly niemal identycznie, po zamieszaniu w polu karnym i indywidualnych bledach w kryciu zawodnikow. Trzecia bardzo przypadkowa, to rowniez brak zrozumienia w szeregach defensywy, ktora liczyla na odgwizdanie pozycji spalonej jednego z Chorwatow. Czwarta padla rowniez ze spalonego, jednak nie umiejsza to faktu, ze Chorwaci zasluzyli zarowno na nia jak i na cale zwyciestwo.
Byl to dziwny mecz, dwie calkowicie odmienne polowy. Pierwsza toczona pod dyktando Polonii, druga z kolei zdominowana zostala przez zespol chorwacki. W pierwszej widzielismy walczacy zespol, z pomyslem na gre , z mnostwem bramkowych sytuacji, doskonale wspolpracujacy we wszystkich formacjach i realizujacy zalozenia taktyczne trenera Barnaka. Druga to calkowite przeciwientwo, rozluznione szyki, brak krycia i przekazania zawodnikow, nerwowosc i niezdecydowanie w rozgrywaniu pilki. To wszystko sprokurowalo taki a nie inny wynik. Moze byloby inaczej gdyby Polonia podwyzszyla prowadzenie i strzelila do przerwy jeszcze 1-2 bramki. Tak sie jednak nie stalo! Ten mecz to juz historia! Oby nie zapisala sie czarnymi kartami w historii klubu. Jednak dopoki pilka w grze….wszystko jest mozliwe. Warto odnotowac wystep Zbigniewa Puzio, ktory udanie zadebiutowal w naszej druzynie. Widac u tego zawodnika duza wole walki i zaangazowanie w wydarzenia na boisku.
Reasumujac wraz z padajacym w niedziele deszczem padaja takze powoli marzenia o pierwszej lidze. Rywale uciekaja a my stoimy w miejscu. Zostaly 3 mecze i trzeba je wygrac. Widmo spadku zaglada coraz smielej w oczy Polonii.
Dziekujemy kibicom, ktorzy pomimo odleglosci i niesprzyjajacej aury licznie wstawili sie na meczu, zagrzewajac naszych zawodnikow do walki.
Kolejne spotkanie nasi pilkarze rozegraja w najblizsza niedziele o godz 2 p.m w McCarren Park. Przeciwnikiem bedzie wicelider naszej grupy druzyna Bartonsworth Rovers. Zapraszamy!
Croatia Ny- Polonia NY 4-1 (0-1)
bramka dla Polonii - Marcin Kulak
Polonia NY- Ditrich- Poduszczak(Malinowski), Bielen, Groch, Wolski- Janicki, Stefek, Kulak(Kwiatek), Puzio- Jagodzinski(Kulesza), Niziolek
Po meczu powiedzieli:
Mariusz Barnak- przed pojedynikem zdawalismy sobie sprawe, ze zespol chorwacki jest w naszym zasiegu. Efektem tego byla pierwsza polowa w ktorej zagralismy poprawnie i nie pozwolilismy rywalowi na stworzenie zadnej bramkowej sytuacji. Po strzelonej bramce zbyt szybko uwierzylismy w swoje umiejetnosci oraz ze jest juz po meczu. W drugiej polowie daly znac o sobie braki kondycyjne oraz mniejsze zaangazowanie i wiara w zwyciestwo. Dwie bramki to ewidentne bledy defensywy, kolejne dwie to prezenty od sedziego z racji nieodgwizdanych spalonych. Nie powinnismy jednak patrzec na arbitra i sami wygrac ten mecz. O ile w pierwszej polowie rywale ani razu nie zagrozili naszej bramce, o tyle w drugiej skutecznie nas wypunktowali zasluzenie wygrywajac cale zawody.
Marcin Kulak- jak zwykle od kilku meczy okazalo sie ze jestesmy zespolem pierwszej polowy. Dzis sily nam starczylo do 60 minuty. Po stracie pierwszej bramki wszystko sie rozsypalo. Pozostaly nam 3 mecze, nie mozemy sie zalamywac tylko grac i walczyc. Boisko zweryfikuje czy zostaniemy w gronie najlepszych druzyn czy nie.

W ka?dym sezonie gdy zabraknie wam widzewiaka to bronicie si? przed spadkiem czemu pozwoliliscie mu odej??….