Na(tarczy)wi Roversi.

May 4, 2010 by admin 

W niedzielnym meczu o mistrzostwo Cosmopolitan League pilkarze Polonii NY zanotowali kolejna porazke. Tym razem ulegli wiceliderowi tabeli druzynie Barntstonworth Rovers 0-1.

Byl to typowy mecz z cyklu ” kto strzeli pierwszy bramke , ten wygrywa”. Sprzymierzencem tego bez watpienia byla pogoda, ktora bardziej nadawala sie do niedzielnej eskapady nad wode i opalania sie, niz rozgrywania pilkarskiego meczu. Upalne slonce w polaczeniu z wysoka wilgotnoscia i palaca stopy plyta boiska o malo co nie obdarowaly zawodnikow obu druzyn udarem slonecznym.

Nic tez dziwnego, ze druzyny mozolnie konstruowaly akcje zaczepne, bardziej skupiajac sie na unikaniu zagrozenia pod wlasna bamka. Poczatek spotkania to wzajemne badanie sil i mozliwosci obu druzyn w tym meczu. Roversi, ktorzy walcza o play-off nie przebierali w srodkach. Od pierwszych minut grali twarda, typowo wyspiarska pilke. Widzac w jakich warunkach atmosferycznych przyszlo im sie zmagac, grali dlugimi przerzutami z pominieciem drugiej lini. Polonisci z kolei skupili sie na zneutralizowaniu sily napedowej gosci, filigranowego srodkowego pomocnika. Sami za to probowali grac krotkimi podaniami i jak najdluzej utrzymywac sie przy pilce. Kombinacyjnych akcji probowali Sami i Niziolek oraz Kulak i Jagodzinski. Kilka razy udalo im sie ciekawie “klepnac”, jednak zadna z tych akcji nie zagrozila powazniej druzynie gosci. Pomimo ofensywnej gry Polonia napotkala na dobrze dysponowana defensywe gosci, ktorzy skutecznie wybijali naszych pilkarzy z rytmu. Z kolei po drugiej stronie rowniez niewiele pracy mial nasz goalkeeper Dawid Ditrich, ktory dodatkowo wspomagany byl przez poprawnie grajacy w calym spotkaniu blok defensywny i Rafala Stefka. Pierwsza odslona zakonczyla sie wynikiem bezbramkowym.

W drugiej polowie Mariusz Barnak dokonal kilku zmian. Nowi zawodnicy pokazali sie z bardzo dobrej strony i od poczatku nadawali ton w poczynaniach ofensywnych Polonistow. Ciezar rozgrywania akcji wzial na swoje barki Zielinski, natomiast w ataku swietnie sobie radzil Nana. Polonisci zdajac sobie sprawe jak wazne w tym meczu sa dla nich 3pkt zaczeli coraz smielej atakowac. Kapitalna akcje przeprowadzili Kulak, Groch i Nana, niestety strzal tego ostatniego wyladowal na poprzeczce bramki Roversow. Niecale 5 minut pozniej kolejny strzal tego zawodnika z trudem wybronil bramkarz gosci. Za chwile dobra okazje mial Marcin Kulak, jednak jego mocny strzal poszybowal obok bramki. Gdy wydawalo sie, ze gol dla Polonii wisi w powietrzu, na druzyne gospodarzy spadl zimny prysznic. Po krotkim wykonaniu rzutu roznego, kapitalnym strzalem z naroznika pola karnego popisal sie pomocnik gosci i pilka ku rozpaczliwej inerwencji Ditricha zatrzepotala niemalze w okienku pilnie i skutecznie strzezonej dotad twierdzy.

Polonia rzucila sie do ataku w uzyskaniu chociazby remisu. Najlepsza okazje ku temu mieliby, gdyby sedzia wykazal sie profesjonalizmem i wskazal na “wapno” po ewidentnym faulu na Mariuszu Kuleszy. To juz kolejny mecz, w ktorym arbiter nie odgwizduje przewinienia w polu karnym na naszym pomocniku. Czyzby zawiazala sie jakas spoldzielnia przeciwko naszemu pilkarzowi?

Goscie, ktorzy nastawili sie na gre z kontry mogli w samej koncowce dobic Polonie jednak kapitalna obrona w sytuacji sam na sam popisal sie Ditrich.

Niestety pomimo heroicznych staran naszej druzyny to druzyna gosci w ostatecznym rozrachunku zainkasowala 3 pkt, ktore znacznie przyblizyly ich do play-off , z kolei Polonie do II ligi.

Tradycyjnie dziekujemy kibicom, ktorzy bardzo licznie wstawili sie na meczu i niesli naszych pilkarzy glosnym dopingiem.

 

Polonia NY-Barntstonworth Rovers 0-1 (0-0)

Polonia NY- Ditrich- Poduszczak(Janicki), Bielen, Groch, Wolski- Puzio, Kulak(Kulesza), Stefek, Sami- Jagodzinski(Nana), Niziolek(Zielinski)

Pomeczowe opinie:

Mariusz Barnak- przystapilismy do meczu bardzo zdeterminowani , wiedzac z kim i o co gramy. Efektem tego byla osiagnieta w 1 polowie przewaga. Dzieki konsekwentnej i uwaznej grze w obronie wybilismy graczy Roversow z rytmu a sami probowalismy akcji skrzydlami. Lekkie urazy Poduszczaka, Niziolka i Jagodzinskiego wymusily w przerwie zmiany. Nowi zawdonicy Janicki, Zielinski, Nana bardzo dobrze zastapili kolegow. Zaciekle atakowali i przy odrobinie szczescia moglismy to spotkanie wygrac 2-0 lub 3-0. Niestety stara pilkarska prawda mowi, ze niewykorzystane sytuacje sie mszcza, czego przykladem byla piekna bramka dla gosci. Pomimo usilnych staran nie udalo nam sie wyrownac. Zagralismy najlepsze spotkanie w rundzie rewanzowej, niestety nie okraszone zdobycza punktowa. Roversi pokazali charakter. Niestety, niezaleznie od stylu prawda jest taka, ze kto strzela bramki ten wygrywa.

Damian Janicki- dzisiaj Polonia miala dwoch rywali, Roversow i pogode. Z pogoda wygralismy, ale Roversom nie dalismy rady. Nasza gra pozostawia wiele do zyczenia. Nie umiemy przewagi udokumentowac bramka. Mam nadzieje , ze szczescie usmiechnie sie do nas w meczu z CPR.

Enter Google AdSense Code Here

Comments

Feel free to leave a comment...
and oh, if you want a pic to show with your comment, go get a gravatar!